|
Blog > Komentarze do wpisu
Być niezależnym czy też nie? Oto jest pytanie...
Ostatnimi czasy w rozmowach,które prowadzę, bądź którym sie przysłuchuję, pojawia się temat niezależności lub samodzielności. Owczywiście lepiej jest,kiedy ktoś się potrafi zatroszczyć o własny tyłek i nie trzeba go wyręczać, ale ostatnio mam wrażenie,że bycie super-niezależnym też nie jest do końca dobre. Jako osoba,która sama siebie uznaje za niezależną, apodyktyczną i silną stwierdzam,że ostatnimi czasy zaczyna mnie to denerwować. Staram się jak mogę tłumić to,ale nie zawsze mi to wychodzi tak, jakbym chciała. Najbardziej mnie wkurza moja niezależność,kiedy łaczy się z honorem/dumą. Nienawidzę tego połączenia i unikam go jak ognia, ale czasem się nie da. Wpajano mi od dziecka,że powinnam umiec zatroszczyć się o siebie, walczyć o siebie i swoje racje, itd. No i teraz mam... Nie wiem dlaczego, ale kiedy się ta wybuchowa mieszanka we mnie odzywa to przy okazji mam wyrzuty sumienia, że nie daję się komuś wykazać, ale wtedy działa też zasada "kto pierwszy ten lepszy"... Głupie jak cholera i trzeba z tym wlaczyć, no ale zawsze się śmieję z siebie, że najpierw widać ambicję,a potem dopiero mnie XD... Ale kiedy sobie pomyslę, że miałabym być taka cichutka i nieśmiała, przypominac powietrze i przepraszać wszystkich za to, że żyję to... sory,ale to nie jest moja droga życiowa. Wolę jednak walczyć o swoje :D Aczkolwiek zagranie "na blondynką" nie raz się przydają :D Np. wtedy,kiedy w sklepie budowlanym muszę coś znaleźć/kupić :D Wtedy pracujący tam panowie są zachwyceni, że w czymś mogą pomóc :D Więc czasem można sobie odpuścić "wszechwiedzę" i skorzystać z czyjejś pomocy :D.
Oczywiście korzystam czasem z czyjejś pomocy. Ale tylko czasem ;) Jako jednostka bardzo ambitna i niezależna staram siępracować sama ;) Co czasem nieźle daje po tyłku. wtorek, 26 kwietnia 2011, madame.rousse
|
|