RSS
niedziela, 29 września 2013
Rzecz o wieczorze panieńskim

Wiem,że dawno mnie nie było ;) Ostatnio tyle się działo,że nie nadążyłabym z wpisami ;) Czasami jest tak,że w moim życiu nic się nie dzieje, jest kompletna stagnacja,żeby za chwilę wywrócić wszystko do góry nogami w szaleńczym pędzie...

 

Niedawno śmiałam się,że nie wychodzę na żadne imprezy - bo a) nie mam za bardzo z kim, b) jakoś nie przepadam za zabawą,w której tylko ja jestem trzeźwa w całym klubie (uboczny skutek posiadania dość nieekonomicznej głowy... ;) ), c) nie stać mnie na to / stać mnie,ale nie mam z kim iść... No i koło się zamykało.

Jednak ostatnio zostałam zaproszona na Wieczór Panieński, a potem wylądowałam na ślubie i weselu,na którym siedziałam zaraz przy Młodych... Działo się, oj działo ;) Wieczór Panieński był świetny - kulturalny, nie wulgarny, ze smakiem, mimo,że odbywał się w klubie ;) Wspólnie złożyłyśmy się na prezent dla Młodej (po strasznie długiej debacie, ale się udało), wypiłyśmy trochę alkoholu, potańczyłyśmy i pogadałyśmy. Nie było żadnych striptizów, latających gumowych penisów czy nachalnych panów. I tutaj od razu przypomina mi się moje tournee po internecie i sklepach z różnymi gadżetami: DLACZEGO nie można zorganizować takiej zabawy jako spotkania kulturalnego, normalnego, na którym można się dobrze bawić bez seksualnych podtekstów i gadżetów ? Jakoś nie przemawia do mnie idea wciskania wszędzie gadżetów z penisami... Ok- niektóre prezenty w konwencji wieczoru panieńskiego były całkiem fajne, jak np. balony ze śmiesznymi napisami (ujął mnie balon z napisem "bunga bunga" albo kieliszki ze śmiesznymi hasłami), ale zdecydowana większość jednak była niesmaczna i wstydziłabym się dać komuś taki prezent... Wolę wyjść na ograniczoną osobę,ale wolę się pobawić w przyjemnej atmosferze niż uśmiechać się z zażenowaniem... Nie wyobrażam sobie sytuacji,w której byśmy zorganizowały wieczór panieński ze striptizerem czy według porad ze stron internetowych... Raz,że to nie pasowało do Młodej, a dwa,że chyba my, jako współorganizatorki czułybyśmy się niezręcznie i zażenowane...

 

APELUJĘ do organizowania NORMALNYCH WIECZORÓW PANIEŃSKICH bez chamskich i żenujących zabaw i prezentów... No chyba,że ktoś lubi i takie rzeczy do niego pasują ;) Nic na siłę ;)

Ten wieczór będę wspominała bardzo miło,bo bawiłam się świetnie ;) I tak zabił mnie tekst,że "przecież ty nic nie piłaś"... A wypiłam chyba najwięcej z nas wszystkich... Cóż - czasami wolałabym mieć lżejszą głowę i móc się zalać ;) Dodam,że tym razem eksperymentalnie miksowałam alkohol,żeby sprawdzić reakcje i nic się nie stało... ;) No i dodatkowo mam jakieś doświadczenie w organizacji wieczoru panieńskiego - może się kiedyś przyda ;)

poniedziałek, 08 lipca 2013
Donacyjne szaleństwa

Dziś będzie o honorowym oddawaniu krwi ;)

Postanowiłam sobie,że udam się dzisiaj w drodze do biblioteki aby oddać krew. Najpierw nie mogłam znaleźć punktu,bo ostatni raz krew oddawałam 4 lata temu, więc niektóre rzeczy się pozmieniały - lokalizacja punktu krwiodawstwa też ;). No,ale jakoś udało mi się znaleźć nową lokalizację z pomocą pielęgniarki,która odesłała mnie do laboratorium,a dopiero laborantka mnie poinstruowała gdzież mam zmierzać. Po dotarciu na miejsce wszystko było ok i jak pamiętałam z poprzednich wizyt. Malutkie schody się zaczęły,kiedy pani powiedziała,żeby wzięła sobie fartuszek... WTF??? jaki cholera fartuszek i SKĄD?? no ale mnie oświecono,że z szafeczki XD (musiałam mieć fajną minę tak btw). Po zainstalowaniu się,oddaniu krwi wszystko było ok. Schody i jazda bez trzymanki zaczęła się chwilę potem...Nie wiem co mnie podkusiło,ale wzięłam kawę zamiast herbaty,którą zawsze piłam po donacji...A tu postanowiłam,że zmienię... No i się zaczęło...Z początku było niewinnie,bo lekko mi się zrobiło ciepło - w końcu piłam gorące... Jednak po ostatnim łyku,zrobiło mi się słabo,chciało mi się wymiotować i myślałam,że nie dojdę do kozetki, do której miałam 2 metry...No ale udało się XD potem zrobiło mi się tak słabo,że musiałam się położyć, lekarz wyszedł z gabinetu zmierzyć mi ciśnienie i dać krople :D a pielęgniarka dała wodę...No po raz pierwszy miałam taką jazdę...Podejrzewam,że to od żołądka... Już NIGDY nie wypiję kawy po donacji... o ile mnie dopuszczą do następnej :D kekeke~~ Dodam,że po zjedzeniu czekolady od razu mi się polepszyło... ;)

 

Mimo wszystko uważam,że jednak warto oddawać krew. Nigdy nie wiadomo czy to my nie będziemy jej potrzebować... Ponieważ mam rzadką grupę krwi to chodzę się nią dzielić co jakiś czas ;)

23:32, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 czerwca 2013
Zagubienie

Znowu jestem w dołku... No,ale raz na dole,raz na górze. Mam nadzieję,że się dźwignę ;) Dzisiaj jednak o czymś innym - ostatnio czuję,że straciłam cel,do którego mogę dążyć. Niby teraz chcę zdawać na studia,ale też nie czuję się na siłach - uważam,że nie jestem dość dobrze przygotowana,żeby iść na egzamin... Może mam za mało wiary w siebie, może wylosuję dobre,łatwe pytanie i się dostanę...? Cholera jedna wie... Nie wiem czy mam iść czy nie... Boję się iść. Można pomyśleć,że w najgorszym przypadku się nie dostanę,bo w sumie nie wiadomo czy jak się obkuję na tip top to się dostanę... Mam wątpliwości i mętlik w głowie... Wszyscy mi doradzają,żebym szła -chociaż po to,żeby zobaczyć jak wygląda egzamin. Nie wiem co mam robić. Naprawdę czuję się zagubiona...

 

Może uda mi się podjąć jakąś decyzję...

23:10, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2013
Kurz na klawiaturze...

...już się prawie do niej przykleił ;) Tak dawno mnie tutaj nie było...

Ostatnio zdałam sobie sprawę,że dzięki temu blogowi zrozumiałam trochę rzeczy w moim życiu. Co prawda nie mam zbyt ekscytującego ani szalonego życia i bardziej bym powiedziała,że jest szare i nudne,ale wypisywanie się na różne tematy mi pomaga. Wygadanie się i wałkowanie różnych tematów i problemów też,o czym doskonale wiedzą moi Przyjaciele.

 

Dzisiejszy wpis chciałam poświęcić właśnie Przyjaciołom. Może nie mam ich za wielu,ale bardzo ich cenię i wiem,że w razie kłopotów pocieszą mnie - choćby nawet jakimś rozśmieszającym tekstem,czy dadzą mi się wypłakać na ramieniu. Wiem,że jestem bardzo wymagającą osobą i często żądam od Nich niemal całkowitej uwagi,ale przez lata przyjaźni nauczyłam się,że ona także - jak każdy związek międzyludzki wymaga pracy,uwagi,zaangażowania i opieki obu stron. Jeśli przyjaźń się wali,to nigdy nie jest tak,że jest tylko wina jednej strony - wina leży pośrodku. Pisałam już wcześniej o pewnej Przyjaciółce,którą straciłam z własnej głupoty i do dziś tego żałuję... Nie walczyłam o Nią wtedy i bardzo tego żałuję. Obiecałam sobie wtedy,że nie opuszczę żadnego z moich Przyjaciół i będę przy nich trwać. Walczę o każdego,bo każda przyjaźń jest dla mnie niesamowicie ważna. Jestem osobą,która jest dość wrażliwa i delikatna,choć staram się tego nie okazywać. W każdej relacji staram się wkładać jak najwięcej siebie,żeby ta relacja była pełniejsza,a co za tym idzie,to angażuję się w przyjaźń,martwię się o Przyjaciół kiedy mają problemy, staram się znaleźć rozwiązanie tak,jakby to był mój problem - jednym słowem czasem wyłażę z siebie,żeby pomóc. Jedni przyjmują moją pomoc,inni ją odrzucają. Kiedy ktoś odrzuca twoje chęci,aby mu pomóc - chociaż pogadać o byle pierdołach, to boli. Przekonałam się o tym ostatnio, jednak nie wiem czy to moja wina - czy zrobiłam coś nie tak, czy może ta Osoba ma problemy i nie chce nikogo niepotrzebnie martwić... Nie wiem. Nie zwykłam nikogo o nic wypytywać,bo nie jestem wścibska. Jeśli ktoś będzie chciał, to mi powie, jeśli nie - nie będę nikogo zmuszała. Przyjaciel ma wspierać,być obok ciebie (chyba,że tego wyraźnie nie chcesz,ale wtedy wystarczy mu powiedzieć),służyć radą,ramieniem i zapasem chusteczek higienicznych żebyś się wypłakał do woli (lub szerokimi rękawami) a nie przesłuchiwał i analizował...

Zawsze sądziłam,że jestem dobrym,ciepłym człowiekiem,na którym można polegać...Wypłakałam wiele łez ostatnio - jak nigdy, bo twardziele nie płaczą ;), ale jestem dzięki temu spokojniejsza. Kilka rozmów trochę pomogło mi zrozumieć niektóre rzeczy, choć innych nadal nie rozumiem... Dla mnie każda przyjaźń jest cenna i staram się ją pielęgnować jak delikatny,kruchy kwiat,żeby nie zwiędnął ani nie zmarniał.

 

Nie mojego autorstwa,ale oddaje chyba to co czuję wobec moich cennych Przyjaciół ;).

21:00, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 grudnia 2012
Notka świąteczna

Jakoś tak się złożyło,że właśnie sobie przypomniałam,że mam bloga :D Ot, taki mały szczegół... Ale pamiętam :P I w końcu muszę go poodkurzać :D Przydałoby się w końcu napisać jakąś sensowną recenzję dramy albo książki,bo filmów teraz jakoś nie oglądam.

 

Popadłam w marazm.Nie wiem co mam robić ze swoim życiem.Najprostszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie się w jakiejś pustelni,ale wówczas moje problemy nie znikną.Niestety... Jedyne co mi teraz pozostało,to szukać wyjścia z bardzo trudnej sytuacji.Aktualnie znajduję się pomiędzy młotem i kowadłem i nie mam za bardzo żadnej możliwości ruchu.Frustruje mnie to... Mój problem omówiłam już chyba ze wszystkimi moimi Przyjaciółmi,ale mimo to nie jest mi jakoś lżej.Nie wiem nawet czy nie ciężej :/ W końcu to na moich barkach spoczywa odpowiedzialność i to ja poniosę konsekwencje... Nie chcę nawet o tym teraz myśleć... Słowem - nie jest u mnie za wesoło,ale mam nadzieję,że wyjdę z tego.

 

Na razie muszę się zastanowić jaką dramę chcę zrecenzować ;) Chętnie się oderwę od tego co zaprząta mi umysł ;)

 

Pozdrawiam Stałych Czytelników ;)

18:26, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19