RSS
wtorek, 01 maja 2012
Przemyślenia

Ostatnio wiele się dzieje ;)

 

W niedzielę np. byłam na wycieczce w Krakowie i było fantastycznie ;) Podziemia rynku są warte obejrzenia ;) Bawiłam się tam jak małe dziecko ;) A dawno mnie tak nic nie zajęło :D No może poza dramami :D

 

Poza podziemiami byłam w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Maggha, na wystawie grafik Hokusaia i Hiroshige :3 Jak zwykle wystawa w tym muzeum była ciekawa i warta zobaczenia ;). Uwielbiam wystawy stamtąd,bo na jakiej bym nie była to była dobrze zrobiona i warta uwagi ;). Jako nałogowy kolekcjoner albumów o sztuce skończyło się na tym,że zakupiłam katalog z wystawy, ale zupełnie nie żałuję,bo warto było ;).

 

 

Tytuł notki jest jednak inny. Miał dotyczyć moich ostatnich przemyśleń, a nie wycieczki ale co tam :D.

Zastanawiałam się ostatnio nad ożywieniem mojego umarłego w bólach i męce życia towarzyskiego. Mam środki i czas, ale nie wiem czy tak naprawdę tego chcę. Zrozumiałam,że na niektóre rzeczy w moim przypadku nie jestem zwyczajnie gotowa, choć udaje,że jestem. Robienie dobrej miny do złej gry przestało mnie satysfakcjonować jakiś czas temu i teraz przechodzę etap "tumiwisizmu",który czasem przechodzi w etap lekkiego załamania. Tylko czym tu się martwić ? Mój sceptycyzm jest zbyt mocny w stosunku do moich pozostałych cech. Nie jestem pewna,czy nawet nad nim nie dominuje.

Niedawno przeprowadzona rozmowa uświadomiła mi,że może jestem zbyt surowa dla siebie. Ciągle mam jakieś "ale" i wyżej podnoszę sobie poprzeczkę, tylko po to,że kiedy mi się coś nie powiedzie, to umartwiam się i zastanawiam się dlaczego mi się nie udało. Może nie jestem taką negatywną osobą jaką sama siebie widzę. Naprawdę rzadko jestem z siebie dumna, a to raczej nie wróży zbyt dobrze. Kiedyś, wracając z pracy zastanawiałam się ile potrafię wymienić swoich dobrych, mocnych cech. Wyszło tego trochę, ale zaraz odezwał się mój sceptyczny głos rozsądku i niemal każdą z wymienionych cech poddał obiekcjom czy naprawdę taka jestem.

 

Ten blog przestał być czymś neutralnym, a stał się raczej moim monologiem ze światem na temat nurtujących mnie problemów. Może stało się tak dlatego,że ludzie, których uważałam za najbliższych przyjaciół spędzają ze mną mniej czasu niż wcześniej. A może dlatego,że taka perfekcjonistka i samotniczka jak ja stwierdziła,że opublikowanie swoich przemyśleń w sieci może jej jakoś pomóc uporać się z problemami poprzez nazwanie ich. Nie wiem. Wiem na pewno, że jakoś mi to pomaga. Czy sprawdzi się na dłużej ? Nie wiem.

 

 

Zapomniałam o piosenkach z soundtracku City Huntera, które absolutnie uwielbiam :D

 

 

Obie to wyciskacze łez,ale ostatnio am ochotę się wypłakać. O.

20:35, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 kwietnia 2012
Szczęśliwe zakończenia...

... czasem się zdarzają ;)

 

Ten wpis pisany jest z nowego nabytku, który kupiłam już jakiś czas temu :) Po dokładnym sprawdzeniu wybrałam w końcu jeden z komputerów i teraz sytuacja komputerowa w domu jest ciut lepsza ;) Ale do ideału jeszcze trochę brakuje :D

Pomimo tego jestem dumna z siebie,że sama  wybrałam swój komputer ;)

 

Aktualnie wpadłam po uszy w słuchanie koreańskiego boysband'u - SHINEE :D Poniżej prezentuje jedne z moich ulubionych piosenek :)

 

I to chyba na tyle dziś :D

22:05, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 marca 2012
Kupno komputera...

... absolutnie mnie przeraża...

 

Dzisiaj wybrałam się do kilku sklepów na zwiad i mam totalny mętlik w głowie, bo każdy proponuje o innego... Najgorsza jest to,że jest zbyt duży wybór XD Chciałabym kupić komputer jak najszybciej (wtedy mogłabym trochę się uniezależnić od PCiaczka :D )

Coś tam się znam piąte przez dziesiąte na komputerach, ale nie wiem czy dam radę sama kupić laptopa... No, ale najwyżej potem będę narzekała :D

Cholera, mam na oku kilka modeli, ale nie wiem... Muszę się z tym wszystkim przespać... Heh, wybór nie będzie łatwy, ale muszę go jakoś dokonać :).

Zapomniałabym - NIENAWIDZĘ Silesii CC ! Nie dość, że masa ludzi, to przez te cholerne alejki, skręty, skróty, place i aleje szału można dostać ! Nie pomogło mi nawet czytanie planu kilka razy... Następnym razem GPSa chyba ze sobą wezmę... XD

 

I piosenka na dzisiaj:

23:20, madame.rousse
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 marca 2012
Postrzeganie a Odbieranie

Ostatnio wiele dzieje się w moim życiu. Wszystko wiruje w szaleńczym tempie i tak na prawdę niewiele pozostaje mi czasu dla mnie na moje różne zajęcia, takie jak np. czytanie czy dramoholizm ;).

 

Jednak pośrodku tego wszystkiego zaczęłam się zastanawiać nad moimi relacjami z powiązanymi ze mną ludźmi. Kiedy przyjrzałam się tak z bliska, na chłodno, kilku relacjom, odkryłam,że coś co brałam za rzecz A okazało się być rzeczą B, która mnie całkowicie nie interesuje. Co dziwne, przez długi czas wydawało mi się, że to A, którego tak pożądałam, bez którego nie umiałam sobie poradzić, ba nawet sobie bez tego życia nie wyobrażałam, okazało się być czymś innym. Kiedy dotarło do mnie,że tak naprawdę A to B, zrozumiałam, że to nie jest to, czego tak wyczekiwałam i co WYDAWAŁO mi się niezbędne do egzystencji. Zaskoczyło mnie to szczerze powiedziawszy. Skoro przez długi czas uważałam, że A jest mi tak potrzebne, to początkowo uważałam, że jednak może moje Postrzeganie rzeczy A jest jednak dobre. Ale chwilę potem zrozumiałam, że do tej pory Patrzyłam, ale nie Widziałam. A kiedy już Dostrzegłam różnicę, wtedy zrozumiałam, że przekaz przez ten cały czas był błędny i nie widziałam rzeczy A dobrze, ale tylko z wierzchu. W sumie to nawet dobrze, że w końcu otworzyły mi się oczy - dzięki temu zrozumiałam więcej. Dobrze, że z natury jestem nieufną osobą, bo w tym przypadku moje asekuracyjne zachowanie uratowało mój tyłek. Inaczej wpakowałabym się w takie bagno,że boję się pomyśleć co by było dalej...

 

Dziwię się osobom, które widząc dokładnie, stojąc z boku danej sytuacji i tak się w nią pchają. To jak wsadzanie palców pomiędzy futrynę a drzwi i wiara, że może się te drzwi nigdy nie zamkną... Naprawdę się dziwię,ale niektórzy nie roztrząsają problemów na tysiące sposobów jak ja :D Kiedyś już stwierdziłam, że moim głównym problemem życiowym jest to,że za dużo myślę XD... Może powinnam iść bardziej na żywioł? Nie wiem XD Obawiam się,że nie najlepiej by się to skończyło...

Takie przyglądanie się moim relacjom z innymi doprowadziło mnie do wniosku, że chyba za bardzo się czasem staram,za dużo władam w te relacje "siebie" i potem, kiedy wszystko się kończy cierpię bardziej niż bym chciała i wyrzucam sobie,że nie dostatecznie pracowałam nad tą relacją. Co śmieszniejsze - idąc dalej - zauważyłam,że to przeważnie ja odchodzę z tych relacji - coś powiem, albo zrobię (parę razy zupełnie nieświadomie) co doprowadza do ich rozpadu. A potem wyrzucam sobie,że nie powinnam była tak postąpić i w rezulatacie czuje się winna... Parę razy poważnie odchorowałam zakończenie kilku moich relacji między ludzkich. Po każdym takim razie stwierdzałam,że nigdy więcej nie będę się angażować, co rzecz jasna skończyło się niepowodzeniem XD

Powinnam jednak bardziej popracować nad sobą i bardziej się starać utrzymać relacje. Ale z drugiej strony, czy to oznacza, że mam sobie wypruć flaki, stanąć na głowie i nie wiem co jeszcze zrobić,choć druga strona i tak będzie mnie miała gdzieś, albo w najlepszym razie przyjmie postawę, że skoro chcę budować dalej tą relację to powinnam się starać. Naprawdę wkurza mnie to,kiedy daję z siebie wszystko w jakimś związku, staram się to utrzymać i pielęgnować, a druga strona ma mnie w poważaniu i przejawia "jakąś" aktywność... Ileż można prosić się o jakąś "jałmużnę" w postaci spotkania, smsa czy rozmowy ...? Jestem w stanie zrozumieć zwykłą prozę życia,że ktoś pracuje, spotyka się z rodziną i znajomymi, ale nie może znaleźć dla mnie choćby dwóch godzin w ciągu całego miesiąca ? Jako kobieta pracująca wiem,że czasem spotkanie się jest niemożliwe, ale jeśli ma się weekend wolny (w miarę) to raz na jakiś czas da się spotkać - jeśli obie strony tego chcą. Naprawdę denerwuje mnie to,że kiedy ktoś z moich bliskich wchodzi w jakiś związek to ja jestem "odstawiana na bok" jak jakaś niepotrzebna rzecz. Może teraz przesadzam,ale naprawdę bardzo przeżywam to, że ktoś już nie odczuwa aż takie potrzeby żeby się ze mną zobaczyć i pogadać, bo ma faceta/dziewczynę...Tak, jestem sfrustrowana. Bo nie rozumiem, jak można w ogóle"odstawić" przyjaciół i poza partnerem świata nie widzieć... Przecież przyjaźń to też związek, który wymaga pracy obu stron...

 

Może i jestem zbyt sceptyczna, ale jednak uważam,że ja się staram i daję od siebie dużo w moich relacjach międzyludzkich. To co prawda tylko głos jednej strony i nie jest obiektywny, ale mam to w nosie. Zawsze pisze z mojego punktu widzenia - to w końcu mój blog XD.

 

 

A -  i piosenka na dziś :) :

22:44, madamerousse
Link Komentarze (2) »
niedziela, 11 grudnia 2011
Wpis przypominający :)

Strasznie dawno tutaj nie zaglądałam :). Brakuje mi czasu, a to dlatego,że obecnie pracuję :)  Jak człowiek zapracowany to nie ma często sił ani czasu na nic innego jak leżenie w łóżku i czytanie :) Bywa i tak ;)

Jednak czasem uda mi się trochę podramować i poczytać :) Ale niekiedy :) Niemniej jednak nadal są to moje główne rozrywki :)

 

Ostatnio stwierdziłam,że czas wrócić do sztalug :) W tym celu mam nadzieję,że w najbliższym czasie uda mi się (w końcu) dojść do sklepu plastycznego i zakupić odpowiednie materiały,bo planuję to uczynić już od miesiąca :D Jakoś nie chciało mi się do tej pory lecieć na drugi koniec miasta po te rzeczy, no ale może w końcu się zbiorę w sobie i popełzam tam :)

 

I to chyba tyle, co chciałam tutaj dzisiaj napisać :)

 

Pozdrawiam wszystkich Czytających :)

 

19:16, madamerousse
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17